Sentencja

Żeglarz jest z natury człowiekiem o optymistycznej psyche. Inaczej nie wyruszyłby na groźne zawsze, morze.

Sens życia

Bo w życiu chodzi o to, by bardziej być niż mieć. Niestety nie jest to teraz bardzo popularne.

Licznik

czwartek, 1 maja 2014

Nierdzewka

Przy mojej Setce trochę się dzieje. Nie skończę kadłuba w tym roku dlatego jesienią będę robił wręgi a teraz zajmuję się okuciami, robię formę do bulby, może żagle uszyję. Niby łódka drewniana ale trochę złomu w niej będzie. Tak naprawdę poza okuciami masztu i koszem dziobowym to na zdjęciu jest wszystko co jest potrzebne. Jak pisałem kumple pospawali ja prawie wszystko wypolerowałem i jest OK. Ale powiem wam wykonanie okuć to nie taka prosta sprawa. Nierdzewka strasznie ciągnie i podczas spawania powinna być dobrze unieruchomiona . Ja używałem form drewnianych to był błąd, trochę pościągało. Ale frez i frezarka z ruchomym stołem się sprawdziła.Wszystko OK. Na okuciach steru to całą łajbę można powiesić.



czwartek, 17 kwietnia 2014

Światło topowe

Janusz Maderski  w swoim blogu o rejsie pisał o świetle topowym z małego chińskiego marketu. Pomyślałem że sobie zrobię sam swoje. Mam w miejscowości zaprzyjaźniony sklep elektroniczny w którym są bardzo dobre panele diodowe. Mają one bardzo ważną zaletę są wodoodporne. Trzeba tylko dorobić obudowę. W sklepie który kiedyś był Hitem można kupić zamykane kubki z tworzywa za całe 3 PLN. Diody kosztowały 36 PLN. No i śrubki z nierdzewki całą 10. Wykorzystałem też trzy nakrętki plastykowe z 11 kilogramowych butli gazowych. Na zdjęciach jak to składałem i jak świeci pobór prądu 0.3 A. Blacha to kawałek parapetu z aluminium.
Diody zamocowane do 2 nakrętek plastikowych z butli plus nakrętka jako dystans od blachy


Kubek i obejma wycięta z blachy aluminiowej

Złożona całość jeszcze bez uszczelki i przelotki dla kabla

Świeci naprawdę jasno.

czwartek, 10 kwietnia 2014

W sumie od tego powinien się zacząć ten blog


Jeśli chcesz mieć własny jacht na miarę, swobodnie nim żeglować – to zbuduj go. 
Musisz jednak wiedzieć, że czekać cię będzie 1000 dni pracy, będziesz skłócony z żoną, 
nie będziesz miał czasu dla dzieci i znajomych. 
Sąsiedzi będą uważać cię za dziwaka, postronni za wariata. 
Przez wszystkie te lata będziesz tylko myślał o tym co jutro musisz zrobić aby wreszcie 
wypłynąć. Będziesz musiał ścierpieć ignoranckie rady i opinie, wyzbyć się dumy prosząc 
o pomoc, przełknąć gorycz zawodu gdy jej nie otrzymasz. 
Przekonasz się, że autorytety nie są wszechwiedzące, surowce są byle jakie, książki nie 
dość treściwe, opisy na produktach kłamliwe, a specjaliści w fabrykach 
niedoinformowani. 
Ostatecznie dotrze do ciebie, że potrzeba perfekcji jest złudna i staje się proporcjonalna 
do czasu trwania budowy, przeszkodą w jej zakończeniu. 
Ciągle będziesz musiał wybierać między pragnieniem a możliwościami. 
Jeśli wytrwasz, wyprowadzisz kadłub z warsztatu, zmontujesz na sucho, potem włożysz 
to wszystko na przyczepę, zawieziesz na brzeg, położysz na wodę i …nie zatonie! – to 
musi świetnie żeglować. 
Wtedy będziesz w siódmym niebie. Ty jesteś zwycięzcą nad słabością, nad zwątpieniem 
gdy coś nie wychodziło i gdy brakowało pieniędzy. 
Teraz możesz już odetchnąć i zapraszać znajomych: tych życzliwych i pomocnych, 
którym chwała i tych zawistnych, którym też dzięki bo najwięcej mobilizowali. 
A potem będą cię podziwiać lub szydzić z twoich rozwiązań. To obojętne, bo zawsze to 
już jest twój jacht, dzieło twoich rąk, które stworzyłeś z dziecięcych snów. 
Zrealizowałeś swoje marzenia. 
Buduj!!!


Oczywiście pionierzy pokazali że nie do końca jest to 1000 godzin i nie lata bo to mały jacht ta 100 ale coś w tym tekście jest (nie jest on oczywiście mój)  

wtorek, 1 kwietnia 2014

Pierwsza materialna część setki

      Fizycznie od czegoś trzeba zacząć, ponieważ pracuję w zakładzie gdzie są odpady nierdzewki, to zacząłem robić okucia. Janusz na swoim blogu przedstawił rysunki prawie wszystkich okuć jachtu, a ja jeszcze nie mam planów. Dlatego zacząłem robić to co mogę, na zdjęciu sztagownik. Już jego grubość i rozmiar świadczą o tym, że to przemyślana oceaniczna jednostka ta Setka. Jak będę miał więcej okuć to pokażę je i moją metodę ich wykonania. Sam nie spawam najlepiej, no może całkiem nieźle ale pracuję z ludźmi którzy są wirtuozami TIGA i już powiedzieli że mi pomogą.

poniedziałek, 31 marca 2014

Jak to się zaczęło

      Witam no i stało się też jak parę innych osób (na razie 17 się zgłosiło) doszedłem do wniosku, że zrobię Setkę i  przepłynę nią Atlantyk. Było nie było szlaki przetarte. Katalog łódek Janusza ma już od roku 1996 (tak to nie pomyłka) spodobała się mi tam Pasja 800 ale byłem wtedy jeszcze za młody no i katalog jeździł ze mną wszędzie. Z Gliwic zawędrował aż do Santocka koło Kłodawy Gorzowskiej. Od trzech lat jacht znowu wrócił na tapetę, ale koszta, brak miejsca powodowały że cały czas były to tylko plany. Doszedłem do wniosku że jak będę miał ołów na balast i silnik to zacznę budować jacht, oczywiście coś większego Pasję 10, Sztrandka maxi czy to co mi się bardzo podoba DIDI 38 albo 40. Ale dalej te koszta. Zebrałem 320 kg ołowiu czytałem stronę Janusza blog Zew Oceanu. Nagle mnie tchnęło policzyłem czas zobaczyłem wyliczenia kosztów wyprawy i wydało mi że to najlepszy prezent na moje 50 urodziny. Więc robię Setkę i płynę przez Atlantyk.